Kalwaria Zebrzydowska to miasteczko w górach (uwaga: w Polsce jest od groma i ciut innych Kalwarii, jeśli się ktoś do którejś wybiera, proszę pięć razy sprawdzić, czy to _na pewno_ ta Kalwaria :) znane głównie z sanktuarium Maryjnego i różnych religijnych uroczystości, na które zjeżdżają liczni pielgrzymi (oraz sławni niegdyś z zawodzącego śpiewu żebracy, czyli dziady kalwaryjskie :))).
Obraz został z kolei ukoronowany i ubrany w sukienkę. Niżej porównanie oryginalnego obrazu bez sukienki z dzisiejszą, ubraną wersją.
Kalwaria słynie też z dróżek Pana Jezusa i dróżek Matki Boskiej, czyli systemu czterdziestu kilku kapliczek i kościółków, zlokalizowanych na terenie klasztoru. Każda kapliczka dedykowana jest jakiemuś (niekoniecznie opisanemu w Biblii) wydarzeniu z życia Jezusa i Maryi. Dróżki się czasem splatają. Można po nich chodzić według wyznaczonych tras i odprawiać przepisane nabożeństwa, lub po prostu iść bez ładu i składu i oglądać sobie kapliczki, albo też znaleźć sobie ulubione.
Na dróżkach można odprawiać na przykład drogę krzyżową. Najsłynniejsza inscenizacja Męki Pańskiej odbywa się w Kalwarii w Wielkim Tygodniu i gromadzi licznych pielgrzymów. Analogiczne, choć mniej sławne widowisko powiązane jest z odpustem Matki Bożej Kalwaryjskiej i opowiada o Wniebowzięciu Maryi.
W liturgii wspomnienie Matki Bożej Kalwaryjskiej przypada 13 sierpnia. Jest to raczej impreza lokalna, w Kalwarii w randze uroczystości i odpustu.
Sanktuarium w Kalwarii opiekują się ojcowie bernardyni, czyli franciszkanie. Mimo trwających aktualnie dysput na temat jedynie słusznego koloru i kroju franciszkańskiego habitu, bernardyni póki co noszą brązowy habit z kółkiem pod brodą i z krótkim kapturem. Definicja koloru brązowego jest, jak widać obok, niesłychanie szeroka, a sięga od niemal czerni aż do niemal fioletu, w zależności, z której beli materiału uzyskano konkretny brąz. :)
I na koniec jeszcze o psach-bernardynach. Są to duże psy, hodowane początkowo wcale nie przez bernardynów, lecz przez kanoników regularnych, którzy mieli klasztor przy Przełęczy św. Bernarda. Pieski miały tam ratować zasypanych śniegiem turystów i wędrowców, dostarczając im rozgrzewającego napoju z beczułki czy manierki przywiązanej pod psią szyją.
Brak komentarzy:
Prześlij komentarz