poziomki jak dawniej

 Właśnie pojawiły się poziomki.



Kiedyś jedliśmy je tak:


To jest dzwonek brzoskwiniolistny, może być biały albo błękitny. Te dzwonki dość pospolicie rosły w tych samych lasach, w których rosły poziomki.


Zrywało się taki kwiatek, paznokciem usuwało się słupki i pręciki, a w środek nakładało się poziomki.


To były nasze lody - w świecie, w którym lodziarnia była kilkanaście kilometrów stąd. Takiego poziomkowo-dzwonkowego loda zjadało się z dzwonkowym wafelkiem, odgryzając i wyrzucając samo tylko dno kwiatu, zielone i twarde. 

Nie zdarzyło się, żeby ktoś po takim posiłku umarł czy nawet zachorował. W epoce mody na jadalne kwiaty może wróci moda na dzowonkowe lody z poziomkami?

Niedziela Palmowa

 W tym roku próbowałam poklasyfikować widziane dziś palmy.

Najwięcej u nas zawsze było (i jest) palm typu wileńskiego, z farbowanych na kolorowo traw, kłosków, nieśmiertelników i innych suszków.




Druga kategoria to ludowe podróby palm wileńskich: z suszków i traw, ale nie tak finezyjnie złożone:


Trzecia kategoria to palmy ludowe na bazie bukszpanu:



Czwarta, u nas od niedawna - z bukszpanu z bibułowymi kwiatkami zamiast suszków:


Kategoria piąta, coraz modniejsza: palmy ekologiczne. Niefarbowane, w naturalnym układzie.


Kategoria szósta: palma-bukiet.



I kategoria siódma, nieco hm ekstrawagancka: kompozycja na liściu palmy lub sagowca.


W tym roku nie widziałam w kościele ani jednej palmy robionej na zająca z uszami na górze ani tym podobnych dziwadeł - może były na mszach dla dzieci. A może wychodzą z mody.